Oto 5 kroków, by nauczyć dziecko samodzielnej zabawy. Grunt to dobra organizacja - można kupić gadżety plastyczne do kreatywnych zabaw, pomóc w zbudowaniu domowej bazy z kocy, czy ułożeniu niezwykłej budowli z klocków, którą będzie się później bawił samodzielnie. Taki niewielki wkład rodzica bardzo pomoże jedynakowi Dzieci bez dostępu do netu. Jak to? Czego nie kupować żonie. Święta w Australii. Jak przeżyć grudzień - praktyczny poradnik. Kupowanie zabawek dla dzieci w 2018. Co dziecko zmienia w życiu? 5 błędów, których na Święta nie popełniam. Listopad . Starość nie radość. Niejadek i co dalej? Jak nie wychować małego gnojka? Czy Ty Idę o zakład, że ich przeczytanie otworzy Ci oczy. Co więcej, to najlepsze książki o wychowywaniu dzieci, jakie przez ostatnie trzy lata wpadły mi w ręce. Ciepłe, mądre, skuteczne. A więcej nowości z naszej biblioteczki znajdziesz pod tym linkiem. I nieważne, czy już masz dzieci, czy dopiero planujesz. Kary i nagrody nie uczą systemu wartości, mogą powodować niskie poczucie własnej wartości, osłabiają wieź i relacje z rodzicem. Wychowanie bez kar i nagród polega przede wszystkim na empatyczny podejściu do dziecka, zrozumieniu jego emocji, uczuć i potrzeb, a także nauczeniu dziecka ich wyrażania. Ważna jest również akceptacja Ograniczanie dyrektywności dorosłych, inaczej mówiąc – pozwalanie dzieciom na doświadczanie nowych rzeczy, cieszenie się swobodną zabawą, zdobywanie nowych umiejętności bez chwalenia, bicia braw (np. za sikanie do nocnika), nagradzania czy karania, choć czasem z doświadczaniem naturalnych konsekwencji. Stwarzanie przestrzeni do OIxm. Nic nie wzbudza we mnie bardziej negatywnych emocji niż krzywda dziecka. Nawet, gdy czytam książkę – totalną fikcję – w której trafiam na opisy bicia dzieci, denerwuję się tak, że nie mogę później spać. Podobnie zresztą czuję się, gdy czytam o przemocy wobec kobiet. Im bardziej realistyczny opis maltretowania, tym bardziej gotuję się w środku. Serce wali mi jak oszalałe, przeżywam to tak, jakbym znała krzywdzonych. Jakbym stała obok i chciała wyrwać ofiarę z rąk oprawcy. A samego sprawcę ukarać. Silna empatia. Nie wyobrażam sobie uderzyć dziecko. Nigdy tego nie zrobiłam. I o ile klaps jest przejawem totalnej słabości i bezsilności rodzica, który wymierzający go rodzice zwykle mętnie tłumaczą tym, że „nie wytrzymali”, „poniosło ich”, „to przez pieluchę”, „bo dostał histerii” i tak dalej i uważam, że nie powinien być elementem wychowania, to na myśl o tym, że są rodzice, którzy z pełną premedytacją, na chłodno, bez emocji spuszczają dziecku lanie, każą mu się jeszcze do tego rozebrać, używają do tego przedmiotów typu kabel, pasek ze sprzączką, robi mi się jednocześnie słabo i gorąco. Ogarnia mnie żal i wściekłość. Tylko chory umysł może świadomie zrobić krzywdę bezbronnej istocie, własnemu dziecku, które ufa i kocha miłością czystą i nieopisaną. Nie jestem w stanie ogarnąć nawet co ma w głowie człowiek, który leje osobę, którą powinien kochać i zapewnić jej poczucie totalnego bezpieczeństwa. Zawsze, gdy czytam komentarz typu „ja dostawałem wpierdol i wyszedłem na ludzi”, to myślę sobie „na jakich ludzi Ty wyszedłeś”, jeśli bijesz dziecko?! To nie jest ludzkie. Przyznam szczerze, że miałam nadzieję na zaostrzenie kar wobec osób, które biją dzieci w niedalekiej przyszłości, ale oto okazuje się, że idziemy w zgoła innym kierunku. Polska chce wypowiedzieć konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Przeciwnicy konwencji stambulskiej, o której mowa uważają, że „tradycyjna rodzina polska” jest wystarczającym zabezpieczeniem przed przemocą domową. A ofiarami tejże padają najczęściej zarówno kobiety, jak i dzieci – również jako świadkowie przemocy. Oznacza to ni mniej więcej tylko to, że teraz ochrona kobiet i dzieci przed przemocą nie będzie w tym kraju niczyim priorytetem. Wolnoć Tomku w swoim domku. Kaci już zacierają rączki. Tak, kaci. Oprawcy, przestępcy, sadyści, toksyczni i chorzy psychicznie ludzie. Najczęściej z traumą z dzieciństwa, bo sami byli bici. Ja wiem, że spirala przemocy tak działa, że ludzie, którzy doświadczyli w dzieciństwie przemocy często sami ją stosują, ale zawsze się łudzę, że jeśli nie będę obojętna, jeśli będę o tym pisać i mówić, to może ktoś przeczyta, zastanowi się, pójdzie szukać pomocy. Może nie chce bić, ale nie umie przestać. Może trafi na terapię i nie zrobi swojemu dziecku krzywdy na całe życie. Bo bicie to jest krzywda ma całe życie. Bicie nie daje żadnej nauki w sensie zrozumienia błędu. Bicie uczy strachu, kłamstwa w celu uniknięcia kary, nieradzenia sobie z emocjami i przemocy w każdej sytuacji, gdy nie wiadomo co zrobić. Nie wydaje mi się, żeby którykolwiek rodzic o zdrowych zmysłach, świadomy tego, jak klapsy (a nie daj borze zielony inne formy przemocy) wpływają na dziecko, miał nadzieję wychować w ten sposób stabilnego emocjonalnie, szczęśliwego, wierzącego w siebie człowieka, bez zaburzeń lękowych i nerwowych. Powiedzmy to sobie jasno i wyraźnie. NIE TRZEBA BIĆ DZIECKA, ŻEBY JE WYCHOWAĆ NA DOBREGO, PORZĄDNEGO CZŁOWIEKA. JEŚLI BYŁEŚ/BYŁAŚ BITY/A W DZIECIŃSTWIE TO NIE BYŁO DLA CIEBIE DOBRE. Wychowanie to proces, w którym rodzic występuje jako przewodnik, autorytet. Dzieci uczą się przez obserwację, naśladowanie, modelowanie i działanie. Nie da im się czegoś „włożyć”, „nalać” do głowy, podobnie jak nie można czegoś „wybić” z głowy. Jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko było uprzejme i miłe – sam musisz taki być. Jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko było rozważne i ostrożne tłumacz, pokazuj, towarzysz, objaśniaj. Jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko było posłuszne… jesteś na najlepszej drodze, żeby wychować nieasertywnego człowieka, bez własnego zdania, którym łatwo będzie manipulować i stosować na nim przemoc. Wychowanie nie polega na podporządkowaniu sobie dziecka. To, że dziecko słucha rodzica i reaguje, gdy rodzic o coś je prosi jest oznaką wypracowanego szacunku, autorytetu, zbudowanego na miłości, wzajemnym zaufaniu i więzi albo oznaką strachu. Na tym polega wychowanie i tak zachowuje się dziecko „dobrze wychowane”. Rzecz nie w tym, aby traktować dziecko jak dorosłego. Rzecz w tym, żeby starać się we wszystkich rodzicielskich działaniach zastanowić się nad tym, jakim dorosłym będzie to dziecko. Najważniejsze to każdego dnia pracować nad sobą i byciem rodzicem. Analizować błędy, starać się je eliminować, korygować. Nikt nie jest nieomylny i każdy z nas je popełnia. Nigdy nie sięgniemy ideału, ale to nie oznacza, że nie możemy do niego dążyć nawet wiedząc o tym, że tak na prawdę on nie istnieje. Bądźmy idealni w oczach naszych dzieci. Bez przemocy. „Wychowujmy dzieci tak, by kiedyś nie musiały leczyć się z dzieciństwa” Pam Leo Leczmy się z dzieciństwa, jeśli chcemy wychować dzieci, które nie będą musiały leczyć się z dzieciństwa”. Anna Jaworska Anna Jaworska – pedagog, mama trzech synów, blogerka. Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem). Polub moją stronę na Facebooku Zajrzyj na mój Instagram Wpis może zawierać lokowanie produktów lub usług, ale nigdy nie polecam tych, których nie sprawdziłam i z których sama bym nie skorzystała. Polecam wyłącznie to, czemu ufam i w co wierzę. O nas Zespół Dla kogo Usługi Cennik Kontakt Blog Tag: jak wychować dziecko bez bicia Jak wychować dziecko – jak mówić aby się nas słuchały ? Autor: Monika Strzelecka Runda I Mama nakazującym tonem mówi do dziecka: – Odrób lekcje. – Później – odpowiada dziecko. Mama się denerwuje i […] Czytaj więcej Jak mądrze karać bez stosowania klapsów? Dziś większość specjalistów uważa bicie dzieci przez rodziców za niedopuszczalne. Dlaczego nie wolno bić dzieci i jak wychować dziecko bez klapsów? Co robić, jeśli tłumaczenie nie odnosi skutku? Czy należy karać dziecko? Jaką karę zastosować? A może po prostu niech dziecko poniesie konsekwencje swojego zachowania? Dzieci uczą się i zdobywają doświadczenie obserwując nas, dorosłych. Jeśli są regularnie karane biciem przez rodziców, nabierają przekonania, że przemoc jest powszechnie akceptowanym sposobem rozwiązywania konfliktów. Do tego z obserwacji i badań specjalistów wynika, że dzieci, które dostają klapsa nie poprawiają swojego zachowania. Wręcz przeciwnie, reakcją na bicie jest często wzrost agresji, szczególnie wobec słabszych, a w dorosłym życiu większa skłonność do stosowania przemocy. Jak wychować dziecko bez bicia i czym zastąpić dawanie klapsów? Czytaj również: PRZEMOC W RODZINIE: czy można ją powstrzymać? Porozumienie bez Przemocy: na czym polega ta metoda wychowawcza? Spis treściCzy bicie dzieci jest właściwą karą?Dlaczego nie wolno bić dzieci?Bicie jest niebezpieczne dla zdrowia i psychiki dzieckaKary naturalne zamiast biciaZalety kar naturalnych Najczęstsze błędy wychowawcze, które popełniają rodzice Czy bicie dzieci jest właściwą karą? Bicie dzieci jest wyrazem naszej bezsiły i złości. Karę cielesną stosujemy zazwyczaj wówczas, gdy nie radzimy sobie z sytuacją. Zamiast dawać upust emocjom, warto wtedy po prostu być stanowczym, ale spokojnym. Powiedzieć dziecku zdecydowanie: nie! I ewentualnie zastosować karę. Pamiętajmy jednak, aby kara była adekwatna do przewinienia. Tak więc za drobne niesubordynacje możemy skarcić dziecko słownie, np.: „Nie podoba mi się twoje zachowanie”, za większe przewiny – postawić malucha do kąta. Tylko szanując małego człowieka, nauczysz go szacunku do ciebie i do świata. A na tym chyba najbardziej ci zależy, prawda? Dlaczego nie wolno bić dzieci? Istnieje milion powodów, dla których nie należy bić dzieci, i ani jednego, aby to robić. Bicie przez najbliższe osoby odbiera dziecku odwagę życiową i sprawia, że staje się ono osobą niepewną, o niskim poczuciu własnej wartości. Bicie budzi lęk, który zaburza myślenie i zapamiętywanie (badania Uniwersytetu New Hampshire dowodzą, że bite dzieci mają niższy wskaźnik inteligencji!), nie uczy dziecka, jak zachować się poprawnie, za to wywołuje przerażenie przed kolejnymi razami. Bite dziecko uczy się, że silniejszy ma zawsze rację, a problemy zamiast rozumem, łatwiej rozwiązać siłą. Bo gdy dziecko boi się rodzica, nie zwróci się do niego o pomoc w trudnych sytuacjach. Bite dziecko przyzwyczaja się do klapsów i czasem udaje, że klaps nie boli („To wcale nie bolało!”). Rodzic może bić coraz mocniej i spowodować uszkodzenie ciała dziecka. Bicie to udawanie, że klaps ma funkcję edukacyjną, podczas gdy jest po prostu sposobem wyładowania złości i frustracji rodzica. I wreszcie – bo jest to przekazywanie przemocy z pokolenia na pokolenie. Wszyscy, którzy biją dzieci, byli w dzieciństwie bici. Bicie jest niebezpieczne dla zdrowia i psychiki dziecka I to na różne sposoby. Przede wszystkim tak naprawdę bicie dziecka, jak każda przemoc, niczego nie rozwiązuje, a nawet może pogłębiać problemy. Po fakcie obie strony czują się fatalnie. Dziecko jest wściekłe i upokorzone, mamrocze pod nosem, że cię nienawidzi, że ucieknie z domu. Może też z czasem, jeśli lanie przytrafia mu się regularnie, dojść do wniosku, że go nie kochasz, że jest do niczego. A ty albo zastanawiasz się, czy aby na pewno dobrze robisz i masz poczucie winy albo puszysz się i prężysz pod wpływem adrenaliny i poczucia władzy, co bardzo źle o tobie świadczy. Jeśli dajesz się ponieść emocjom i decydujesz się na zbicie dziecka, to pamiętaj, że w gniewie łatwo stracić kontrolę i, uderzając zbyt mocno, skrzywdzić dziecko. Dlatego kary naturalne są zdaniem wielu specjalistów i rodziców-praktyków najskuteczniejszą i najprostszą metodą nauczenia dziecko odróżniania zachowania właściwego od zachowania niewłaściwego. Czas na wyciszenie emocji Jeżeli ty jesteś na granicy wybuchu, a dziecko na granicy histerii, to dajcie czas na ochłonięcie z emocji. Wyślij je do innego pokoju – powiedz mu, dlaczego to konieczne: nie ukrywaj swojego zdenerwowania, dziecko powinno wiedzieć, że mamusia nie ma nerwów ze stali. Podkreśl, że nie można rozwiązywać problemów, gdy jest się zdenerwowanym i wyprowadzonym z równowagi. Porozmawiacie, gdy się oboje uspokoicie. Kary naturalne zamiast bicia Podstawą karania naturalnego jest bezpośrednie powiązanie kary z winą. Jeśli Jaś nie posprzątał w pokoju, to mama zbierze zabawki na tydzień. Jeśli Krzyś znowu pomazał ścianę, straci na określony czas swoje kredki i ołówki. A Małgosia, która zabrała Kasi ciastko, przy następnym rozdaniu ciastka nie dostanie. Jednak zanim ukarzesz dziecko, musisz być pewna jego winy i sprawdzić, czy nie ma okoliczności łagodzących – mogło zostać sprowokowane czy być zmęczone. Musisz też być w swoich działaniach konsekwentna. Wbrew pozorom, wprowadzanie kar naturalnych w życie wcale nie jest z punktu widzenia rodziców takie proste, jakby się z pozoru wydawało. Po pierwsze, trzeba umieć zapanować nad swoim gniewem i powściągnąć emocje. To jest niezbędne, jeśli chcesz obiektywnie ocenić sytuację i ogłosić werdykt. Musisz, bez względu na przewinienie spokojnie porozmawiać z dzieckiem - przedstawić mu skutki jego niewłaściwego zachowania i wynikającą z tego karę. Po drugie, wielu rodzicom wydaje się, że ten rodzaj kar naraża dzieci na przykrości, stres i czasem niewygody. Być może dlatego są one stosunkowo rzadko stosowane. Czytaj również: Czego nigdy nie wolno mówić dziecku? 7 zdań, których dziecko nie powinno usłyszeć! Pozytywna dyscyplina: na czym polega ta metoda wychowywania dzieci? Jak nie krzyczeć na dziecko i dlaczego nie powinieneś tego robić? Zalety kar naturalnych Są bezpośrednio powiązane z winą - dziecku łatwiej jest zrozumieć, że skoro zepsuło zabawkę, to nie ma się czym bawić niż że skoro ją zepsuło, to nie obejrzy filmu. Nie są zależne od tego, czy masz lepszy czy gorszy dzień, czy jesteś bardziej, czy mniej wyrozumiała i cierpliwa. Nie mają w sobie pierwiastka zemsty. Nie urażają poczucia godności dziecka. napisał/a: ~gość 2012-09-21 14:38 Przeczytałam dyskusję, swoją drogą ciekawą. Moja mama jest nauzcycielką w przedszkolu, drugiej osoby o takiej cierpliwości nie znam. Z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że wychowała mnie tak, jak ja chciałabym wychować swoje dzieci. Kluczem sukcesu jest wg mnie nauka szacunku - do siebie, do drugiego człowieka, do czyjejś pracy itp. Wiecie co było dla mnie jedną z największych kar jak wracałam za późno do domu? Słowa "martwiłam się". Zdarzało mi się, owszem, dostać klepaka w tyłek (dłonią, Broń Boże czymś innym, czy też w twarz). Cierpieniem fizycznym bym tego nie nazwała, upokorzeniem czy karą też nie, raczej sygnałem "stop" i znakiem, że miarka została przebrana. Mama głos podnosiła w sytuacjach ostatecznych. Po tonie można było wyczuć, że sytuacja jest beznadziejna i lepiej usiąść i wysłuchać do końca, bo każde słowo kończyło się monoloooogiem mamy bez kooońca. Teraz wspominam to ze śmiechem, ale jak mamie się włączał "mówca"... ;) W kwestii dyscypliny - ile razy nie poszłam do mamy do pracy jej grupa jako jedyna bawiła się w ciszy, bez pisków, wrzasków, latania i rzucania zabawkami. Wystarczyło jedno zdanie i dzieciaki siadały w kółku. Nie, nie były sterroryzowane. Przedszkolaki spotkane na ulicy rzucały się mojej mamie na szyję, a rodzice prosili ją o rady jak ogarnąć dziecko, bo w domu wychodzi z niego diabełek. Klucz do sukcesu, to wypracowanie sobie autorytetu, konsekwencja i postawienie ram i granic. Moja mama mi powtarzała - dopóki jesteś na moim utrzymaniu, jestem za Ciebie odpowiedzialna i to ja wyznaczam granice. Tak samo będę chciała postąpić ze swoimi dziećmi. A odnosząc się do dyskusji. To, o czym już kilka razy była mowa - oddzielenie lania, od klapsa przywołującego do porządku. Nie każdemu da się przemówić do rozsądku werbalnie, czasem potrzebna jest terapia wstrząsowa - klaps po pupie albo ręce. Bo do jednego dziecka wystarczy raz powiedzieć "nie bij siostry, tą ją boli", a do innego można gadać i gadać sto razy to samo, a za którymś razem rozbije talerz na głowie siostry. Nauczyciel nie ma prawa uderzyć dziecka - za to grozi dyscyplinarka i prokurator ;) Martusiaaaaaa92, zostawię Twoje posty bez komentarza, wszystko już zostało napisane. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała wyprostować dziecka klapsem, ale nie twierdzę, że nigdy tego nie zrobię. Mówię o klapsie w pupę albo po ręce. Nigdy przenigdy nie uderzyłabym dziecka w twarz. To jest dopiero upokarzające. .nienia., Twoje wypowiedzi brzmią trochę jak slogany z podręczników pedagogiki. Jesteś młodziutka, chyba zbyt dużego doświadczenia praktycznego nie masz ;) 30 kwietnia obchodzono światowy dzień sprzeciwu wobec bicia dzieci. Z tej okazji pojawiło się wiele odniesień do artykułów argumentujących przeciwko dawaniu dzieciom klapsa. Często w nich padają merytoryczne argumenty, autorzy podają wyniki badań i opinie specjalistów. Komentujący te wpisy, jak i sami twórcy, nie mogą się powstrzymać od mocnej krytyki osób, które tego klapsa jednak dadzą. A ja dziś postanowiłam podejść do tematu inaczej i napisać tekst dla przeciętnego Kowalskiego. Takiego, który sam dostawał lanie w dzieciństwie, wiec myśli, że to dobry sposób. Osoby, która chce nauczyć swoje dziecko pewnych zasad, ale boi się, że bez kar cielesnych końcowym skutkiem okaże się młody człowiek nie szanujący nikogo. Może też wewnętrznie wzdryga się przed daniem klapsa, ale ma wrażenie, że tego oczekuje od niego otoczenie. Albo po prostu nie wie, że można zrobić inaczej. I ja to wszystko rozumiem – bo byłam tym przeciętnym, polskim Kowalskim. “Widocznie czasem trzeba” Jako dziecko zdarzało się, że dostawałam klapsy. Nieszczególnie często, bo byłam raczej posłusznym dzieckiem, ale tak – od czasu do czasu psociłam i kończyło się albo klapsem w pupę, albo wytarganiem za ucho – niby symbolicznie, ale jednak. Pretensji do rodziców nie mam. Szczerze myślę, że wyjątkami są osoby koło 30, które nigdy nie dostały w dzieciństwie kary cielesnej. Owszem, zdarzają się ale tak naprawdę ile ich jest biorąc pod uwagę całe pokolenie? U mojego męża było podobnie. Gdy więc, jeszcze przed zaręczynami, rozmawialiśmy o naszych poglądach na różne sprawy, mieliśmy ten sam punkt wyjścia jeśli chodzi o klapsy. Nie są fajne, będziemy starać się ich unikać, ale widocznie czasem tylko to zadziałała. Jakby ktoś nas wtedy podsłuchał, dzieciaków przed maturą rozmawiających o wychowaniu potencjalnych dzieci, pewnie by padł ze śmiechu. Minęło parę ładnych lat. Na świat przyjdzie Maja, a ja sama z siebie odkryłam rodzicielstwo bliskości. Nawet bez tego ostatniego, nikt przy zdrowych zmysłach nie próbowałby dawać klapsa niemowlęciu. Jednak noszenie córki, spanie z nią i generalnie odpowiadanie na jej potrzeby znacząco wpłynęły na późniejsze lata. A nie były one łatwe. Dziecko odkryło czym jest chodzenie, zaczęło dążyć do samodzielności. Ja, w swojej naiwności sądziłam, że jeśli powiem nie, to córka się posłucha. Że skoro wymagam od takiej dwulatki by siedziała na ważnym spotkaniu prawie dwie godziny na pupie, to tak ma być. Teraz śmieję się sama z siebie, ale wtedy było bliżej mi do płaczu. Za każdym razem, gdy Maja nie współpracowała, miałam wrażenie, że zawodzę jako rodzic, że nie potrafię wychować własnego dziecka. Nieraz wyprowadzałam ją na zewnątrz trzęsąc się z żalu i ze złości na siebie. W tym stanie naprawdę niewiele brakowało by dać tego klapsa, ale coś mnie powstrzymało. Skoro w pewnym momencie dziecko jest za małe na klapsa (wspomniane niemowlę), a w pewnym momencie za duże (swoje ostatnie dostałam jako dwunastolatka i wtedy uważałam, że to już przesada), to kiedy jest dobry czas na bicie dzieci? Tak mnie ta myśl ruszyła, że zaczęłam się dokształcać w temacie i ze zdumieniem odkrywać pewne zależności. Jak chociażby to, że pokusa do dania klapsa, to próba wyładowania własnych nerwów i złości. Wystarczy się zatrzymać i wziąć głęboki oddech. Czy po uspokojeniu się nadal uważasz, że jedynym wyjściem z sytuacji jest uderzenie dziecka np. 5 razy w pośladki? Wątpię. Dziecko to nie pies, a wychowanie to nie tresura. Nie musisz dawać lub zabierać ciasteczka od razu. Wręcz przeciwnie. Zastanowienie się, jak przekazać dziecku, że jego zachowanie było złe, że może niekoniecznie zabranie koleżance z przedszkola ładnej spinki do włosów było fajne, może przynieść prawdziwą korzyść. W przeciwieństwo do lania, które zostawia poczucie wstydu, żal do rodziców i nie uczy zasad, a unikania konsekwencji. Jakie jest dziecko wychowywane bez klapsów? Może nasz przeciętny Kowalski zastanawia się, czy rezygnując z bicia uda mu się wychować dziecko na porządnego człowieka. Nam się udało przetrwać bez bicia, popychania i wyzwisk (no, dobra – czasem w emocjach wrzasnę, ale trwa to tylko chwilę i potem przepraszam). Jakie jest nasze prawie pięcioletnie dziecko? Normalne. Jak to dziecko. Czasem coś popsuje, czasem się nie posłucha. Czasem ktoś ją uzna za niegrzeczną, bo np. biega po placu zabaw, ale nie wyobrażam sobie karać ją za to, że ktoś ma inne poglądy na temat dobrego zachowania. Jednocześnie jest bardzo pomocna. Mówi “proszę”, “przepraszam”, “dziękuję”. Codziennie się przytula i podkreśla jak nas kocha. Potrafi długo płakać, gdy coś jej nie wyjdzie, tylko dlatego, że wie, że nas zraniła. Jest po prostu zwykłym pięcioletnim dzieckiem. Pamiętaj: nigdy nie jest za późno na rezygnację z bicia. Drogi Kowalski – daj szansę sobie i przede wszystkim swojemu dziecku.

jak wychować dziecko bez bicia